Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia...
Robi mi się smutno bo mieliśmy w te święta być już we trójkę. Ja ,mąż i nasze dziecko. Nasz mały Dexter.
Miałam kupować prezenty..małe śpioszki,małe buciki,smoczki ... A kupuję kwiaty i znicze.
Łzy same napływają do oczu. Okropnie tęsknię za moim synem. Chciałabym go przytulić ...
Niestety nie mogę... Mogę się tylko nad sobą użalać,że jestem normalną kobietą tylko uszkodzoną kobietą.
Tak bardzo bym chciała zajść w ciążę,znów nosić pod sercem dziecko. Z każdym miesiącem jest mi ciężej.
Nadal mam wrażenie,że to sen,że to co się wydarzyło to nieprawda... Nie wiem czemu..chyba nadal nie dopuszczam tych wszystkich informacji do mózgu..
I nawet nie mogę się wyżalić mężowi. Nie wspomina go ,nie mówi o nim. Jedynie na cmentarzu jak odchodzimy mówi -pa pa. Kocham Cię.
Czasem tylko mówi pa pa. Wtedy mu przypominam,że nie powiedział mu ze go kocha . I to są jedyne słowa ktore do niego mówi.
Rozumiem,że on też cierpi ale wolałbym,żeby czasem go wspomniał . Coś powiedział .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz